5 miejsc, których jeszcze nie znacie!
Powrót
Data publikacji: 29 kwietnia 2026

Narodowy Instytut Dziedzictwa i magazyn „Spotkania z Zabytkami” zapraszają na majówkę! Długi weekend majowy to doskonała okazja, żeby odkryć miejsca w Polsce, jakich jeszcze nie znacie! Specjaliści z Narodowego Instytutu Dziedzictwa i dziennikarze magazynu „Spotkania z Zabytkami” mają dla Was kilka unikatowych propozycji.

Pięć miejsc, pięć historii, pięć powodów, żeby spakować plecak i ruszyć w drogę. Gwarantujemy, że będzie ciekawie!

Zamek Książ, Wałbrzych.
Dla tych, którzy lubią historię z dreszczem

Idealny dla: par, miłośników historii, podróżników z duszą detektywa

Trzeci co do wielkości zamek w Polsce i jeden z najbardziej zagadkowych. Wzniesiony pod koniec XIII wieku przez Bolka I Surowego, przez ponad cztery stulecia w rękach rodu Hochbergów, aż do momentu, gdy naziści przejęli go siłą i zabrali się do wiercenia tuneli pod jego fundamentami. Po co? Historycy spierają się o to do dziś. Mówi się o planowanej kwaterze Hitlera, tajnym zapleczu III Rzeszy, a nawet o podziemnym mieście. Tunele są otwarte do zwiedzania. Ale Książ to nie tylko mroczna historia. To także romanse i dramaty. Najsłynniejsza mieszkanka zamku, księżna Daisy, angielska arystokratka z sercem społeczniczki, zamieniła surową rezydencję w centrum życia towarzyskiego Europy i zasadziła tu ogrody inspirowane Gertrude Jekyll. Jej historię można czytać w każdym zakamarku zamku. W 2025 roku Książ dołączył oficjalnie do grona pomników historii. Wiosna to najlepszy moment — tarasy ogrodowe i romantyczny park rozkwitają dosłownie.]

Ciekawostka: Losy synów księżnej Daisy otoczone są aurą obyczajowej dwuznaczności. Starszy syn Hans Heinrich XVII (zwany w rodzinie Hansel), objął przewodnictwo działającej na polskim Górnym Śląsku organizacji mniejszości niemieckiej – Volksbundu. Młodszy Aleksander (w rodzinie zwany Lexel) mierzył się z podejrzeniami o homoseksualizm, w związku z czym uciekając przed nazistami udał się do Polski i wstąpił do Sił Polskich na Zachodzie.

Hydropolis, Wrocław. Dla ciekawskich!

Idealny dla: rodzin z dziećmi, miłośników techniki, fanów muzeów

Kto by pomyślał, że powódź może uratować muzeum? A jednak — to właśnie katastrofalna powódź Odry z 1997 roku sprawiła, że stary podziemny zbiornik wody pitnej przy ul. Na Grobli we Wrocławiu wyłączono z eksploatacji. Wkrótce zaczęto myśleć o tym, żeby dać mu nowe życie. Zbiornik pochodzi z końca XIX wieku: zbudowany pod nasypem ziemnym, przez dziesiątki lat skrycie przechowywał miliony litrów wody dla mieszkańców Wrocławia. Dziś to tam kryje się jedno z najciekawszych centrów nauki w Polsce. Hydropolis to siedem stref tematycznych o wodzie: od stanów skupienia, przez oceany i głębiny (tu czeka replika słynnego batyskafu „Trieste”!), aż po inżynierię miejskich wodociągów. Ekspozycje są interaktywne i multimedialne. Głos Krystyny Czubówny towarzyszy opowieści o powstaniu i losach wody we wszechświecie. Dzieci wychodzą zachwycone, dorośli — zaskoczeni. Sprawdź, ile jeszcze nie wiesz o H₂O.

Ciekawostka: W Hydropolis stoi jedyna na świecie replika batyskafu „Trieste”. Czyli pojazdu, którym w 1960 roku Amerykanin Don Walsh i Szwajcar Jacques Piccard dotarli na dno Rowu Mariańskiego, najgłębsze miejsce na Ziemi. Gdy Walsh odwiedził Wrocław w 2016 roku i wszedł do repliki, powiedział: „Poczułem się jak w domu” — po czym wyznał, że po 14 godzinach wyprawy obaj zdobywcy byli… trochę rozczarowani tym, co zastali na dnie.

Hevelianum, Gdańsk. Dla rodzin i aktywnych spacerowiczów

Idealny dla: rodzin z dziećmi, turystów szukających połączenia nauki z naturą, miłośników widoków

Góra Gradowa w centrum Gdańska od wczesnego średniowiecza uważana była za kolebkę miast. To tu, jak przez wieki sądzono, stał pierwszy gród, od którego Gdańsk wziął swój początek. Dziś wzniesienie o wysokości 50 metrów zajmuje ponad 20 hektarów zabytkowego XIX-wiecznego fortu i mieści jedno z najbardziej wyjątkowych centrów nauki w Polsce. Hevelianum to interaktywne wystawy z fizyki, matematyki, biologii i historii oraz ekspozycja poświęcona gdańskiemu astronomowi Janowi Heweliuszowi. Wspaniały jest też teren na zewnątrz – ścieżki spacerowe, zieleń, dwa punkty widokowe z panoramą Starego Miasta i stoczni, place zabaw dla dzieci. W dawnej wozowni artyleryjskiej działa restauracja. Hevelianum to rzadki przypadek, gdzie każde pokolenie znajdzie coś dla siebie. I wszyscy wyjdą zadowoleni.

Ciekawostka: Góra Gradowa przez trzy wieki była jednym z najgorętszych punktów na militarnej mapie Europy. Od XVII wieku stacjonowały tu kolejno wojska gdańskie, pruskie, francuskie, a w ostatnich tygodniach II wojny światowej — sowieckie. Dziś wzgórze jest zieloną oazą nauki i zabawy.

Trzebiechów. Dla odkrywców i fanów architektury

Idealny dla: miłośników designu i architektury, podróżników szukających miejsc poza utartym szlakiem

W małej lubuskiej wsi przez prawie sto lat nikt nie wiedział, co kryje się za historyczną fasadą dawnego sanatorium. Odkrycie nastąpiło w 2003 roku i odbiło się szerokim echem w całej Europie.

Okazało się że wnętrza kompleksu zaprojektował Henry van de Velde, belgijski geniusz, którego Walter Gropius uważał za bezpośredniego poprzednika Bauhausu. Van de Velde pracował tu na przełomie 1902 i 1905 roku, tworząc system wnętrz, w którym secesja już wyczuwa nadchodzący modernizm: liniowy ornament, przemyślana kolorystyka, meble wbudowane, stolarka drzwiowa. Zinwentaryzowano 62 pary drzwi wykonanych według 14 wzorów. Zidentyfikowano przemyślany zestaw barw: ciemnoniebieski, niebieskoszary, czerwony, jasnozielony, jasnoszary, pastelowy zielony i ugrowy. Zachowały się elementy wbudowane i wbudowana w schody sofa z oryginalną tapicerką, a także dwie ławki, dwa fotele oraz kominek.

Ciekawostka: PRL paradoksalnie uratował Trzebiechów. Państwo nie miało pieniędzy na „unowocześnianie” wnętrz, więc arcydzieło van de Veldego po prostu zamalowano farbą i zapomniano o nim na dekady. Gdy w 2003 roku ekspert z Europejskiego Związku Przyjaciół van de Veldego potwierdził autentyczność dzieła, okazało się, że pod warstwami farby przetrwały oryginalne polichromie, stolarka i dekoracje, nienaruszone przez niemal sto lat.

Góry Kamienne. Dla aktywnych miłośników ruin

Idealny dla: piechurów, rowerzystów, rodzin ze starszymi  dziećmi, fanów zamkowych ruin

Mówi się na nie „Sudeckie Tatry”. Nie bez powodu. Ostre grzbiety, strome podejścia, dzikie ścieżki między świerkami i bukami. Góry Kamienne to część Sudetów Środkowych, która wciąż potrafi zaskoczyć. Na szlakach czekają ruiny zamku Rogowiec — piastowskiej warowni, z której zostały imponujące mury i klimat rodem z legendy. Widoki na czeskie Góry Stołowe, malownicze Schronisko Andrzejówka na trasie,a dla rowerzystów — rozbudowana sieć dróg leśnych. Portal zabytek.pl przygotował gotową wycieczkę śladem zamków Gór Kamiennych — trasę można pobrać i wejść w teren bez planowania. Ten typ majówki, z której wraca się z błotem na butach i z uśmiechem od ucha do ucha.

Ciekawostka: Zamek Rogowiec na szczycie góry o tej samej nazwie to najwyżej położony zamek w Polsce. W XV wieku był „gniazdem” rozbójników. Dlatego Maciej Korwin król Czech i Węgier kazał ruiny wysadzić w powietrze,  aby już nigdy nie osiedlili się tam zbóje.

Przejdź do treści