Alfabet kaszubskich pałaców
Powrót
Data publikacji: 12 sierpnia 2025

Między Łebą i Władysławowem, Lęborkiem oraz Trójmiastem rozciąga się obszar, który wciąż czeka na odkrycie przez turystów. Północne Kaszuby to region pełen naturalnego piękna oraz równie efektownych zabytków: dworów i pałaców.

Lasy, jeziora, a pośród nich malowniczo rozrzucone wsie oraz dawne majątki. Zwykle turyści mijają je, jadąc nad Bałtyk. Często nawet nie wiedzą, że można w tym regionie znaleźć miejsca do wypoczynku i zwiedzania. To spadek po historii, przede wszystkim po 45 lat komunizmu, kiedy to dawne arystokratyczne rezydencje popadały w ruinę. Zwykle umieszczano w nich siedziby PGR-ów lub innych instytucji, a brak prywatnych właścicieli nie sprzyjał właściwej opiece nad obiektami. Szczęśliwie sytuacja zmieniła się po roku 1989. Niemal wszystkie dwory i pałace znalazły nabywców, którzy zainwestowali w ich renowację, a czasem wręcz w rekonstrukcję. Czasem nie było wyjścia. Pół wieku zaniedbań nie mogło pozostać bez efektów i w niektórych przypadkach nie było już szans na ratunek dla oryginalnych budynków.

Jak zwiedzać północne Kaszuby? Oczywiście można to robić samochodem, ale znajdziemy tu też fantastycznie rozwiniętą sieć dróg rowerowych. W tym dwie trasy, które dla użytkowników jednośladów są odpowiednikiem autostrad. To, prowadząca wzdłuż wybrzeża Bałtyku, międzynarodowa EuroVelo 10 oraz wiodący przez centrum regionu, szlak pradoliny Redy-Łeby. Tam zaś, gdzie rowerowe „autostrady” nie docierają istnieje sieć dróg lokalnych. Część z nich poprowadzona jest trasą dawnej kolejki wąskotorowej. Miała tu ona od połowy XIX do połowy XX wieku wyjątkowo gęstą sieć połączeń. Nie dlatego, że region był mocno zaludniony, tylko z tego powodu, że północne Kaszuby zaopatrywały Gdańsk w płody rolne. Jeszcze w czasach I Rzeczpospolitej wielkie majątki mieli tu magnaci z Sobieskimi na czele. Swoje dobra mieli tu Radziwiłłowie, Przebendowscy, Wejherowie i Krokowscy. Ci ostatni w czasach rozbiorów do nazwiska dodali von Krockow.

Kaszuby były regionem pogranicza polsko-niemieckiego. Do 1772 roku tereny te należały do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Później przypadły Prusom, a ziemie królewskie rozparcelowano wśród junkrów. Stąd wzięły się tu rodziny Keyserlingków, von Belowów, von Platenów i Grassów. Historia tych ostatnich stała się zresztą kanwą fabuły głośnego filmu „Kamerdyner” w reżyserii Filipa Bajona. To, rozgrywająca się w latach 1900-1945, opowieść o splątanych losach Polaków, Kaszubów i Niemców. Tytułowym kamerdynerem jest chłopiec osierocony przez kaszubską matkę, który z wzajemnością zakochuje się w córce właścicieli majątku. Na losach bohaterów cieniem kładą się gwałtowne przemiany historyczne. Po I wojnie światowej część Kaszubów opowiada się za Polską, a region zostaje podzielony granicą. Zaś po II wojnie wyjeżdżają stąd wszyscy Niemcy. Dawnych przyjaciół dzieli nienawiść, sąsiedzi stają przeciwko sobie jako żołnierze wrogich armii, a zakochani zamieszkują w dwóch różnych krajach. Jeśli komuś wydaje się, że to tylko literacka fikcja, jest w błędzie. Podobnych historii znajdziemy w regionie więcej. W niedalekiej Krokowej dwaj bracia z rodziny von Krockow służyli w dwóch armiach. Starszy w Wojsku Polskim, a młodszy w Wehrmachcie. Co więcej obaj kochali tę samą kobietę, która była żoną jednego z nich i obaj zginęli w czasie wojny. Albrecht von Krockow, jedyny członek rodziny, który przeżył po 1989 roku był jednym z inicjatorów odbudowy pałacu, w którym mieści się dziś siedziba polsko-niemieckiej Fundacji „Europejskie Spotkania” Kaszubskie Centrum Kultury Krokowa.    

To jest jedno z tych miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić w czasie wycieczki na północne Kaszuby. Choćby po to, żeby w miejscowym muzeum, poznać fascynującą historię tych ziem. Dzięki polsko-niemieckiej placówce, umieszczonej w XVIII-wiecznej „Gospodzie pod Mestwinem” można się zapoznać również ze sztuką regionu oraz skomplikowanymi losami Kaszubów, Polaków, Niemców, czy, najmniej znanych, Olendrów (potomków holenderskich osadników). Znajdziemy tam zbiory etnograficzne, a także pamiątki po rodzinie von Krockow. Pałac (zgodnie z tradycją nazywany zamkiem, jako że wzniesiono go na miejscu budowli XV-wiecznej) został odrestaurowany 30 lat temu w kształcie jaki uzyskał pod koniec XVIII stulecia. Dziś wygląda tak samo jak przed wojną. W obiekcie, otoczonym zabytkowym parkiem, znajdują się hotel i restauracja. Jest to zresztą całkiem częste w przypadku dawnych arystokratycznych rezydencji na północnych Kaszubach. Podobnie jest w Ciekocinku, Sasinie, Rekowie, Kłaninie, Lisewie, Prusewie, Sławutówku, Żarnowcu, Bychowie i Rzucewie. Kilka innych zabytków służy jako domy mieszkalne i oglądać można je tylko z zewnątrz.

Rzucewo, pałac, elewacja frontowa
Rzucewo, pałac, elewacja frontowa, portyk, stan na 2005 r., fot. Dorota Hryszkiewicz-Kahlau, zabytek.pl

Warto obejrzeć wszystkie dwory i pałace północnych Kaszub, choć trzeba na to przeznaczyć minimum 3-4 dni. Jeśli ktoś nie ma aż tyle czasu, to poza Krokową powinien obejrzeć obiekty szczycące się czy to niezwykłym położeniem czy to wnętrzem. W zestawie obowiązkowym na miejscu pierwszym jest Rzucewo, bodaj najbardziej znany z kaszubskich zabytków. Nie chodzi tu tylko o sam, pełen uroku, neogotycki obiekt, ale o zjawiskowe otoczenie. Jest to jedyny w Polsce pałac położony na nadmorskim klifie, z własnym zejściem do Bałtyku. Dodać trzeba, że ścieżka nad malowniczą Zatokę Pucką prowadzi przez zabytkowy park z kilkusetletnimi drzewami. Co więcej w zasięgu spaceru znajdziemy inne niezwykłe miejsce: Park Kulturowy Osada Łowców Fok, gdzie odkryto neolityczne relikty sprzed ponad 4 tysięcy lat. Dzięki archeologicznym rekonstrukcjom z epoki kamienia, możemy dowiedzieć się jak żyli nasi przodkowie. Wracając zaś do rzucewskiego pałacu jego historia również jest interesująca. Na przestrzeni ponad czterech stuleci miejscowe dobra należały do potężnego pomorskiego rodu Wejherów, jednego z najwybitniejszych polskich władców Jana III Sobieskiego, a później do pruskich arystokratów von Belowów. 

Nie sposób sobie wyobrazić wycieczki po północnych Kaszubach bez wizyty pałacu w Kłaninie. Od razu jednak trzeba wyjaśnić, że film „Kamerdyner”, choć inspirowany jest losami jego właścicieli, nie był tu realizowany. Co ciekawe jest jeszcze jeden ślad wiążący to miejsce z ważnymi dziełami kultury. Von Grassowie, do których majątek należał, byli spokrewnieni z niemieckim noblistą Günterem Grassem, który w swoich powieściach unieśmiertelnił przedwojenny Gdańsk. Pałac otoczony jest wspaniałym parkiem, w którym rosną m.in. 300-letnie dęby, ale absolutnie największą atrakcją obiektu jest Sień Gdańska. Słowo „sień” w nazwie może być mylące, nie chodzi o zwykły korytarz. To  dekoracja drewniana, którą ozdabiano najzamożniejsze domy patrycjuszowskie. Sień jest wielopoziomowa i bogato zdobiona: portalami, pilastrami i rzeźbami. Co ciekawe Sień z Kłanina przetrwała wojnę, ale dziś znajduje się zupełnie gdzie indziej – w gdańskim Domu Ławy należącym do kompleksu Dwór Artusa. Jednak obecnemu właścicielowi udało się kupić w jednym z antykwariatów inny egzemplarz pochodzący z XVII wieku. I jest to jeden z pięciu, które dotrwały do naszych czasów.

Salino, dwór
Salino, dwór, stan na czerwiec 2022 r., fot. Radosław Białk, zabytek.pl

Obiektem absolutnie wyjątkowym na tle innych zabytków regionu jest dwór w Salinie – jedyny dwór polski w tych okolicach. Zbudowano go pod koniec XVIII wieku. Niestety w latach 80. XX wieku spłonął i to co dziś oglądamy to częściowa rekonstrukcja. Dwór zbudowany jest w charakterystycznej dla regionu konstrukcji ryglowej (tzw. pruski mur). Kryty jest słomą, a w wnętrzach znajdziemy oryginalne kaszubskie meble i piece.              

Zwiedzając region prędzej czy później zahaczymy Wejherowo, które jest największym miastem północnych Kaszub. Tam również warto się zatrzymać, żeby zobaczyć kilka najważniejszych zabytków. Przede wszystkim, skoro zwiedzamy pałace, Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej. Zanim, w latach 90. XX wieku umieszczono tu unikalne zbiory związane z kulturą regionu (można tam np. poznać tajemnice kaszubskiego alfabetu), obiekt służył szkolnictwu, a jeszcze wcześniej rezydowali tu najbogatsi arystokraci na Pomorzu Gdańskim. Pierwotnie, w wieku XVIII nad potokiem Cedron pałac zamierzał wybudować Ignacy Przebendowski. Inwestycji jednak nie ukończył i majątek trafił do rodziny Keyserlingków, którzy zamieszkali tu w roku 1857. Po wojnie niemieccy właściciele wyjechali, a dziś obiekt nosi nazwę Pałac  Przebendowskich i Keyserlingków. Otoczony jest zabytkowym parkiem w stylu angielskim, w którym dziś znajduje się m.in. amfiteatr.

Kaszubskie miasto jest pełne zabytków i z pewnością zasługuje, by spędzić w nim choćby jeden dzień: zwiedzając kościoły, bramy miejskie i niezwykłą Kalwarię Wejherowską. Jest pełne uroku tak jak region, którego jest nieoficjalną stolicą.       

Przejdź do treści