W dniach 11–14 czerwca 2026 r. w Zabytkowym Zakładzie Hutniczym w Maleńcu oraz w Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni odbyła się kolejna edycja Szkół Ciesielskich Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Tym razem warsztaty miały charakter specjalistyczny i zostały poświęcone architekturze przemysłowej. Uczestnicy poszerzali swoje kompetencje w zakresie prac konserwatorskich, restauratorskich i rekonstrukcyjnych drewnianych młynów wodnych.
Wieloletni praktycy
To unikatowe wydarzenie, na którym mogli się spotkać wspaniali wykonawcy, doświadczeni pracownicy instytucji, jak i osoby zupełnie prywatne, które najczęściej na własną rękę borykają się z renowacją, konserwacją czy reperacją historycznych drewnianych kół wodnych – opowiada kierowniczka Centrum Architektury Drewnianej w Zakopanem Narodowego Instytutu Dziedzictwa Natalia Skiepko.
Szczególnie cieszy ją, że na wydarzeniu udało się zgromadzić wybitnych specjalistów, teoretyków i praktyków. Na warsztaty przyjechał zespół z Katedry Konserwatorstwa UMK w Toruniu – prof. Maciej Prarat i dr Daria Jagiełło, a także dr Filip Tomaszewski z Politechniki Łódzkiej. Spotkali się tu również wieloletni praktycy – Jarosław Jankowski z synem Markiem oraz nadmłynarz Ireneusz Grela, którzy doskonale znają fach przekazywany im przez mistrzów tej dziedziny.
Jak podkreśla Natalia Skiepko, warsztaty spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem uczestników, którzy zakończyli je z poczuciem satysfakcji oraz nową energią do dalszej pracy. Podkreślali, że jedną z największych wartości była możliwość integracji, poznania się, zmierzenia swoich doświadczeń i zmagań, a przede wszystkim przekonania się, że nie są sami na polu tej pasji.
Stare młyny
Dlaczego temat starych młynów jest tak istotny?
Drewniana architektura przemysłowa należy do najszybciej zanikających elementów dziedzictwa kulturowego. W skali kraju zachowało się już tylko niewiele obiektów tego typu, a te, które przetrwały do naszych czasów, mają dziś wyjątkową, wręcz unikatową wartość. Zależy nam na podkreśleniu ich obecności oraz uświadomieniu, że są to jedne z ostatnich zachowanych przykładów tego rodzaju architektury. Musimy zrobić wszystko, aby je ocalić, chronić i zachować dla przyszłych pokoleń – mówi Natalia Skiepko. I dodaje: Zależy nam też, żeby pokazać tych ludzi jako bohaterów, którzy dotychczas byli dość osamotnieni, a teraz widzimy ich pracę, doceniamy ich trud i chcemy, żeby ta architektura z nami została. To po prostu cisi bohaterowie. Chcemy, żeby mieli poczucie, że nie są sami, że my ich widzimy i chcemy ich wspierać.
11 czerwca w Maleńcu gospodarze powitali uczestników, po czym dr Maciej Chłopek oprowadził grupę po Zakładzie Hutniczym, przedstawiając jego historię i działanie układów wodnych. Następnie odbyły się dwa wykłady zespołu z Katedry Konserwatorstwa UMK w Toruniu – dr hab. Maciej Prarat, prof. UMK, mówił o typologii kół i mechanizmów młynów wodnych w ujęciu historycznym, a dr Daria Jagiełło o znaczeniu i ochronie młynów wodnych w Polsce oraz ich roli w kształtowaniu krajobrazu kulturowego. Po szkoleniu BHP i organizacji stanowisk pracy uczestnicy przeszli do pierwszego bloku zajęć praktycznych.
W piątek, po porannym bloku warsztatowym, odbył się wykład dr Filipa Tomaszewskiego z Politechniki Łódzkiej, poświęcony utrzymaniu zabytkowych młynów wodnych w ruchu i problematyce konserwatorskiej na przykładzie wybranych obiektów. Następnie uczestnicy wrócili do pracy przy drewnianych mechanizmach.
W sobotę, również po porannym bloku praktycznym, wykład wygłosił Jarosław Jankowski z Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej, dzieląc się doświadczeniami z realizacji projektów pod tytułem „Ocalone mechanizmy”. Popołudnie ponownie wypełniły zajęcia warsztatowe.
14 czerwca, w ostatni dzień Szkół Ciesielskich, wydarzenie przeniosło się do Tokarni. Kierownik Działu Budownictwa Ludowego Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni dr Krzysztof Karbownik, przedstawił stan zachowania oraz perspektywy ochrony obiektów przemysłu wiejskiego w województwie świętokrzyskim. Następnie Albert Fryst i Piotr Dziopa z Muzeum Wsi Kieleckiej zaprezentowali zagadnienia związane z konstrukcją i konserwacją dawnych młynów.
Najważniejszym punktem dnia był panel dyskusyjny właścicieli i opiekunów młynów, w którym udział wzięli: dr inż. arch. Alicja Cykalewicz-Tymbarska ze Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony Dziedzictwa Młyn Papiernia, Ireneusz Grela – nadmłynarz, właściciel Młyna Dobra, Michał Winiarski z Fundacji Ochrony i Wsparcia Dziedzictwa Kulturowego „Osada Młyńska”, Jarosław i Marek Jankowscy z Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej oraz Marcin Stefaniak z Muzeum Młynarstwa w Jaraczu, oddziału Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie – wszyscy podzielili się doświadczeniami z opieki nad swoimi obiektami. Wydarzenie zwieńczyło uroczyste wręczenie świadectw ukończenia Szkół Ciesielskich.
Równolegle w Muzeum Wsi Kieleckiej odbywała się „Niedziela z Konserwacją Zabytków” – warsztaty, pokazy i oprowadzanie po muzeum, otwarte dla szerszej publiczności.
Mistrz i uczeń
Warto pamiętać, że za każdym zabytkowym kołem wodnym stoi człowiek – właściciel, opiekun, pasjonat, który nieraz zmagał się z pytaniem, jak uratować to, co jeszcze da się uratować. Podczas Szkół Ciesielskich NID w Maleńcu i Tokarni oddaliśmy głos uczestnikom, aby opowiedzieli o swojej pasji.
Jestem właścicielem zabytkowego młyna w Roztoce Brzezinach, w powiecie nowosądeckim, w Małopolsce. Prowadzę Fundację Ochrony i Wsparcia Dziedzictwa Kulturowego „Osada Młyńska”. To pierwsze wydarzenie w całości poświęcone tradycyjnemu młynarstwu, w jakim brałem udział. Najbardziej cenię możliwość spotkania ludzi, którzy na co dzień zajmują się tradycyjnym młynarstwem, czyli odbudową młynów, ich różnymi funkcjami – turystyczną czy podstawową, czyli przemiałem zboża na mąkę – o wydarzeniu mówi uczestnik, Michał Winiarski z Osady Młyńskiej Roztoka Brzeziny. Poziom warsztatów ocenia bardzo wysoko, a prowadzących zna od lat.
Z Ireneuszem Grelą wiąże mnie szczególna relacja. Cztery lata temu obaj otrzymaliśmy grant Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi w ramach programu „Mistrz i uczeń”, w projekcie „Młynarstwo tradycyjne”. Pan Ireneusz, zawodowy nadmłynarz, był moim mistrzem, spędziłem u niego pół roku, ucząc się tradycyjnego fachu od podstaw. Uważam, że mamy dziś do czynienia z ostatnim pokoleniem osób posiadających wiedzę i umiejętności tradycyjnego młynarstwa. Jeśli nie zostanie ona teraz przejęta i przekazana dalej, w przyszłości nie będzie można fachowo naprawiać, remontować, a nawet rekonstruować takich obiektów, bo tej wiedzy nie da się zdobyć z podręczników – musi być przekazywana bezpośrednio, z pokolenia na pokolenie – dodaje.
Miłość do obiektu
Dr Maciej Chłopek, opiekun Zabytkowego Zakładu Hutniczego w Maleńcu, jak mówi, na co dzień ma do czynienia z obiektem szczególnym, wyposażonym w koła wodne i układy hydroenergetyczne, co wyróżnia go na mapie polskich zabytków.
To ja oprowadzałem uczestników po zakładzie, prezentując jego historię i działanie. Poziom tych warsztatów oceniam bardzo dobrze. Prowadzą je praktycy z umiejętnościami w zakresie rekonstrukcji takich urządzeń, dysponują nie tylko wiedzą praktyczną i teoretyczną, ale również odpowiednim wyposażeniem i znajomością narzędzi. Te umiejętności przekazują uczestnikom, którzy, choć w różnym stopniu są już zorientowani w temacie jako użytkownicy i opiekunowie podobnych obiektów, do tej pory nie mieli możliwości wymiany spostrzeżeń i rozwiania wątpliwości co do tego, czy wybrana przez nich droga jest właściwa. Te warsztaty świetnie służą integracji tego środowiska i może naprawdę coś wspaniałego się z tego narodzić – opowiada.
I dodaje: Bardzo mnie cieszy, kto przyjechał do naszego niewielkiego, prowincjonalnego Maleńca. Mamy tu przedstawicieli topowych obiektów zabytkowych i placówek muzealnych z całego kraju: kuźnię w Oliwie reprezentowaną przez pana Remigiusza Pacera, Muzeum Wsi Lubelskiej, muzea skansenowskie z Pomorza, a także prywatne obiekty z Dolnego Śląska. Wszystkich nas łączy jedno – miłość do tego rodzaju obiektów.
Stolarstwo zapomniane
Ireneusz Grela – nadmłynarz z Młyna Dobra, w zawodzie pracuje już 40 lat.
1 września będę obchodził jubileusz swojej pracy zawodowej, bo do szkoły młynarskiej trafiłem właśnie 1 września 1986 roku. Jestem nadmłynarzem i właścicielem Młyna Dobra – mówi i opowiada swoją historię. – Moja przygoda z młynarstwem zaczęła się, gdy miałem 13 lat. Młynarz początkowo nie chciał mnie zatrudnić, ale dał mi miotłę i kazał zamieść wskazane miejsce. Wróciłem następnego dnia i tak zacząłem pracować w młynie w każde wakacje. W wieku 14 lat, po szkole podstawowej, wyjechałem do Wrocławia szukać szkoły. Marzyłem, że będę kucharzem, ale zostałem młynarzem. Niemal 20 lat pracowałem w młynie w Oleśnicy, gdzie, mówię to ze łzami w oczach, nauczyłem się nie tylko młynarstwa, ale też drobnego ślusarstwa, rymarstwa i prac naprawczych. Tego młyna już nie ma, nie został z niego nawet kawałek.
Kilka lat temu zorientowałem się, że młynowi, w którym pracowałem jako nastolatek, grozi upadłość i postanowiłem go kupić. Ten młyn kiedyś uratował mi życie, więc teraz ja uratowałem życie jemu. Udało się – spełniłem swoje życiowe marzenie o posiadaniu własnego młyna.
Mówię otwarcie, że zawodu młynarza w zasadzie już nie ma. Takich ludzi jak ja jest bardzo niewielu, a tych, którzy potrafią młyn samodzielnie zbudować i uruchomić, jest jeszcze mniej. Jestem stypendystą Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi w programie „Mistrz i uczeń”. Byłem mistrzem dla Michała Winiarskiego z Osady Młyńskiej Roztoka Brzeziny, choć formalnie obaj nie powinniśmy zmieścić się w kryteriach stypendium. Instytut zauważył jednak tę potrzebę i przyznał je nam mimo to. Mam nadzieję, że podobny program udałoby się zorganizować dla mojego syna – mówi ze wzruszeniem.
Jak ocenia tegoroczne wydarzenie Narodowego Instytutu Dziedzictwa?
W tych warsztatach widzę początek czegoś znacznie większego. Jeszcze przed kupnem własnego młyna mówiłem żonie, że najbardziej mnie męczy myśl, że nie zdołam przekazać dalej swojej wiedzy. Przekonanie, że trzeba ją ocalić, by nie zginęła, od dawna we mnie kipiało. Sam siebie określam jako gadułę i gawędziarza, co pomaga mi łatwo nawiązywać kontakty i przekazywać wiedzę, nawet tę najbardziej podstawową: co to jest popiół w mące, gluten czy liczba opadania zboża – cała magia młynarstwa. Uczestników oceniam bardzo wysoko, są niezwykle zaangażowani. Jeden mężczyzna metodami rymarskimi robi otwory w skórzanym pasie pędnym, by zszyć go trokami – nawet jeśli nie opanuje całej tej umiejętności od razu, zyska wyobraźnię i orientację, jak się do takiej pracy zabrać.
Przemysłowe relikty
Jestem dyrektorem Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej oraz współwłaścicielem firmy PHU „Jardi”. Te warsztaty są dość specjalistyczne. Pracujemy tu z drewnianą architekturą przemysłową, której zasób w Polsce kurczy się i staje się powolnym reliktem. Głównym problemem tych obiektów jest to, że rzadko są użytkowane, a obiekt bez funkcji szybko ginie – uważa Jarosław Jankowski z Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej.
I dodaje: Nie mam wątpliwości, że takie inicjatywy są potrzebne. Główną wartością jest walor edukacyjny – osoby z różnych instytucji, prywatnych, samorządowych i muzealnych, nabywają umiejętności, dzięki którym obiekty będące wartością kulturową i historyczną będą mogły żyć dłużej. Sam łączę kilka ról: jestem właścicielem młyna, prowadzę muzeum i mam kompetencje rzemieślnicze, które przekazuję innym. Zapotrzebowanie na takie warsztaty jest bardzo duże, bo od lat w Polsce nie ma szkolnictwa zawodowego w tym zakresie, a dawne stolarstwo zostało praktycznie zapomniane. Pokazujemy tu dawne techniki obróbki i łączenia drewna, co ma duże znaczenie dla uratowania kolejnych, ważnych dla kraju obiektów historycznych. Liczę, że zaowocuje to w przyszłości kolejnym pokoleniem osób, które zechcą wziąć sprawy w swoje ręce – i deklaruję, że ja oraz mój zespół chętnie będziemy szkolić dalej, również w zakresie pracy z drewnem.
W gronie życzliwych wariatów
Mariola Fiema i Marcin Chrostek trafili na warsztaty ciesielskie z zupełnie innego powodu niż większość uczestników.
Planowaliśmy kupić nieruchomość, na terenie której znajdowała się cała zagroda młynarska, czyli młyn, dom młynarza i budynki gospodarcze. Pierwotnie chcieliśmy kupić tylko dom, w którym moglibyśmy zamieszkać, ale całe gospodarstwo leżące na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego okazało się tak piękne i wyjątkowe, że zdecydowaliśmy się wziąć całe dobrodziejstwo i zostać młynarzami. Zaczęliśmy więc szukać informacji, jak postąpić mądrze – przede wszystkim czego nie robić, by nawet w najlepszej wierze nie zniszczyć zabytku. Konsultowaliśmy się z ekspertami w zakresie tradycyjnych metod ratowania takich budynków i kontynuowaliśmy skomplikowany proces zakupu, utrudniony dodatkowo tym, że działka miała charakter rolny i wymagała procedur związanych z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa – opowiada para.
Informację o warsztatach znaleźli na Facebooku. Wcześniej szukali informacji o podobnych kursach dotyczących młynów rzecznych, ale bez powodzenia. Zgłosiliśmy się bez większych nadziei, świadomi, że zainteresowanie będzie ogromne, a wśród uczestników będą zapewne profesjonaliści – architekci, konserwatorzy zabytków, opiekunowie innych obiektów drewnianych – podczas gdy my sami z takimi rzeczami nie mieliśmy dotąd nic wspólnego. Ja jestem nauczycielką, a Marcin jest kompozytorem – opowiadają.
Niestety, tydzień przed szkoleniem okazało się, że Ojcowski Park Narodowy skorzystał z prawa pierwokupu wymarzonej nieruchomości. Ale entuzjaści się nie poddają. Szukają dalej.
Liczymy, że ktoś zadba o ten zabytek, to dla nas najważniejsze. Mimo to nie żałujemy udziału w warsztatach. W pierwszych dniach szkolenia usłyszeliśmy, że kto chce zająć się ratowaniem młyna, musi być wariatem. I przekonaliśmy się, że jesteśmy w gronie samych takich „wariatów”: niezwykle pomocnych i życzliwych ludzi. Spotkanie tylu pozytywnie zakręconych, wzajemnie wspierających się osób w jednym miejscu to dla nas wielkie przeżycie.
Jesteśmy przekonani, że tegoroczne Szkoły Ciesielskie NID staną się początkiem szeregu wartościowych inicjatyw i realnych działań na rzecz wzmocnienia ochrony drewnianej architektury przemysłowej w naszym kraju. Szczególnie istotne w tym zakresie jest uwzględnienie głosu osób na co dzień zaangażowanych w opiekę nad tym zasobem. To właśnie oni – pasjonaci, praktycy i opiekunowie tych zabytków, których serca nieustannie biją w rytmie napędów wodnych, najlepiej rozumieją wartość tych obiektów, ich znaczenie oraz wyzwania związane z ich utrzymaniem i zachowaniem.
Autorki: Agata Jankowska, Natalia Skiepko

